Rak, to nie wyrok.

Rak, to nie walka.

Rak, to nie kara boska.

Rak, to nie wstyd.

Chcę wam pokazać inny obraz raka

R jak radość. Ciesz się każdym dniem, chwilą, bo drugiej takiej samej nie będzie.

A jak akceptacja. Zaakceptuj Twoją chorobę, ona jest teraz częścią ciebie i może    być Twoją siłą.

K jak kontrola. Kontroluj myśli, emocje, słowa, ciało- to jedna z super mocy.

Od maja 2017 roku nie umieram na raka. Ja z nim żyję, albo on żyje ze mną.

Trochę się już siebie nauczyliśmy. On wie, że go akceptuję i jest częścią mnie, bo moje ciało go wytworzyło. Dlaczego? Lata kumulowanych emocji, nie- życia, braku miłości do samej siebie.

Według L. Hay LECZ SWOJE CIAŁO

” Rak to głęboka rana, długotrwała uraza, głęboki sekret 

 lub żal zżerający od środka,

 nienawiść, po co to wszystko?”

Czasem taki uraz może nam towarzyszyć jeszcze z okresu prenatalnego lub być przekazanym poprzez pamięć komórkową. Każda komórka naszego ciała ma pamięć i z pokolenia na pokolenie przekazywane są informacje typu kolor oczu, włosów, wzrost itp., i w to wierzy każdy z nas. Kiedy porusza się temat przekazywania emocji poprzez komórki, niektórym wydaje się to czarną magią, ale o tym napiszę później.

Rak. Te trzy litery potrafią zawładnąć niejednym życiem, czasem całymi rodzinami, bo każdy z nas zna kogoś, kto umarł na raka. Skojarzenia jakie nasuwają się na początku to śmierć, ból, strata i weź tu człowieku wyzdrowiej. Do tego chemia, murowana śmierć, syf najgorszy. Ale jak obraz raka ma być inny, skoro w co drugim filmie, książce jest motyw umierania na raka? Pada diagnoza, a potem jesteśmy świadkami, jak z bohatera uchodzi życie. Jak przygotowywuje się na śmierć i umiera, bo jakby śmiał inaczej? Dlaczego w dzisiejszych czasach łatwiej skupić się na cierpieniu, umieraniu, umartwianiu się? Dlaczego choroba ma być piętnem, szkarłatną literą? Czy nie jesteśmy i tak martwi za życia? Tyle się mówi o aborcji, eutanazji … a czym to wszystko się różni od takiego dobrowolnego wyboru nie- życia, koncentrowania się na umieraniu? Bo dla mnie niczym.

Umiera się tylko raz, a żyje codziennie.

Oddycham, widzę, słyszę, więc żyję, codziennie wybieram życie.

Kocham życie z każdym dniem coraz bardziej. Uczę się dbać o moje ciało z miłością, zwracam uwagę czym je karmię, chodzę na siłownię, żeby moje ciało usprawnić, bo wierzę w to, że będziemy tutaj parę ładnych lat. Każdy dzień traktuję jak prezent, który mogę rozpakować z ciekawością dziecka.

Życie

Wdech…wydech…wdech…wydech

Czujesz to, jak za każdym razem, kiedy oddychasz, żyjesz?

Czujesz, jak twoje serce bije jak szalone?

Czujesz to w ogóle?

Oczy

Zamknij…otwórz…zamknij…otwórz

Ciemność i jasność 

Noc i dzień

Czy widzisz to piękno, które cię otacza?

Otwórz oczy, dopóki masz wybór.