I żyje tak człowiek namiastką szczęścia,

 w swoim nieszczęściu,

 bo tak łatwiej,

bo czasem nie wie, że może być lepiej…

Nie kochaj siebie. Spychaj swoje potrzeby na ostatnie miejsce.

Nie uprawiaj żadnej aktywności fizycznej. Twoje ciało jest takie jakie jest, nie musisz go lubić.

Odżywiaj się byle jak i byle czym, przecież człowiek nie świnia, wszystko zje.

Szukaj cierpienia, żeby morza łez się lały. Nieszczęśliwy związek albo praca, której nie lubisz – wachlarz możliwości jest dość duży.

Oglądaj telewizję i to same „prawdziwe historie”. Wiadomości pełne negatywnych informacji. Zajmuj się wszystkim, co dotyczy nie Twojego życia, tak dla zabicia czasu.

Przestań marzyć, marzenia sa dla głupców i tak nigdy się nie spełnią.

Nie miej celów, niech dni mijają tak bez znaczenia.

Bój się zmian, bo po co coś zmieniać?!

Nawet jeśli wszystko dookola krzyczy, żeby zrobić ten krok – ignoruj to po prostu.

Narzekaj dużo!!!

Inni przecież mają lepiej, tylko ciebie los doświadcza.

Nie zwracaj uwagi na to co mówisz, myślisz i czujesz.

Nie patrz na siebie w lustrze, tam przecież nikogo nie ma.

Śpij dużo, żeby przespać życie. Bądź ciągle zmęczony wszystkim.

Ignoruj sygnały z ciała i serca, te myśli, które mówią, że to już czas…

Przeżywaj przeszłość, rozpamiętuj ją, rozdrapuj, żeby rany cały czas były świeże.

I najważniejsze, oddaj kontrolę nad swoim życiem innym, bo to przecież ich wina.

Rodzina, sytuacja społeczna- to one są winne temu, że nie żyjesz tak, jak chcesz.

Ktoś coś i zrobił, skomentował, zawsze ci powtarzano jedno i to samo, a Ty w to uwierzyłeś i stało się Tobą. 

A potem zadajemy sobie pytanie- skąd tyle chorób?

Powiem Ci jedno, jeśli Ty nie zaczniesz tego zmieniać, zrobi to ktoś inny. Wszechświat, Bóg, Los…zależy komu będziesz chciał oddać swoje życie. Ty wybierasz i to przeraża na początku, że masz wpływ na to, w jakiej rzeczywistości żyjesz.

Kiedy w końcu to pojmiesz, zaczyna się etap drugi- życie.